Włochy – Wybrzeże Amalfi (5/5)

Włochy – Wybrzeże Amalfi (5/5)

 

Ostatnia – piąta część relacji z wyjazdu do Włoch dotyczy wybrzeża Amalfi.

Jak już pisałem w poprzednich wpisach mieszkanie w Sorrento mieliśmy wynajęte u włoskiej rodziny po przez serwis www.airbnb.com i to Sorrento było naszą bazą wypadową na wybrzeże. Czas spędzaliśmy głównie na zwiedzaniu Amalfi, Ravello, Positano, Praiano oraz na plażowaniu w okolicy tych miasteczek.

Przed wyjazdem obawiałem się, że możemy tam trafić na ogromne korki na krętych drogowych serpentynach, np. spowodowane stłuczką lub inną kraksą. Nic takiego nie miało miejsca. Przejazdy samochodem były sprawne i przyjemne, pomimo tego że jeździ się tam trochę inaczej.

Dojazd do Possitano to max 25min, a do Amalfi max 45min. Poza tym sama trasa jest fenomenalnie ułożona wzdłuż wybrzeża i dosłownie wisi na skałach, więc już sama jazda sprawia wielką przyjemność i jest super atrakcją. Do tego na trasie jest dużo tarasów widokowych gdzie można się zatrzymać na zrobienie zdjęć.

 

 

Possitano i  jego okolica to moim zdaniem najładniejsze miasteczko na wybrzeżu. Wiele osób poleca Ravello jako najładniejsze,  jednak moim zdaniem numerem jeden jest Possitano. Parkowanie w centrum jest prawie niemożliwe. Bardzo mało miejsc, do tego większość oznaczona jako „tylko dla mieszkańców”. Radziliśmy sobie parkując auto wzdłuż głównej drogi przed lub za miejscowościami. Czas dojścia do centrum to z reguły max 10-15min.

 

 

Amalfi, Ravello i ich okolica również są bardzo ciekawe. 

 

 

Na koniec najmniej popularne Praiano. Jednak moim zdaniem to właśnie tutaj znajdują się najciekawsze miejsca do plażowania. Jest sporo skał z których można poskakać do wody a do tego było tu chyba najmniej turystów.

 

 

I na koniec zdjęcia ze sprawdzania ustawień aparatu 🙂

 

Włochy – Capri (4/5)

Włochy – Capri (4/5)

 

Na zwiedzenie Capri postanowiliśmy przeznaczyć cały dzień. Chcieliśmy wykorzystać ten czas jak najlepiej, dlatego zaplanowaliśmy przeprawę możliwie najwcześniejszym promem. Przed wyjazdem z Piano di Sorrento oczywiście zaliczyliśmy szybkie włoskie śniadanie.

 

 

Dokładny rozkład i ceny promów znajdują się na stronie http://www.capritourism.com Ponieważ byliśmy w porcie w Sorrento ok 7.30 bez problemu udało się nam kupić bilet na ostatni powrotny prom z Capri – czyli na godzinę 18.45. Cena promów w dwie strony to niecałe 30€/os.

Po niecałej godzinie dopłynęliśmy do Marina Grande. Pospacerowaliśmy po marinie, kupiliśmy bilety na CableCar (rodzaj tramwaju, który wjeżdża z Mariny do miasteczka Capri). Można też wejść pieszo, jednak jest to dość spora odległość, a do tego cały czas pod górkę. Bilet na tramwaj kosztuje 1,8€/os.

 

 

Miasteczko Capri jest bardzo ładne i jednocześnie bardzo drogie. Pełno butików znanych projektantów i drogich restauracji. Każda restauracja oklejona setkami zdjęć gwiazd, które tam były. My spotkaliśmy tylko Kobe Bryant’a 😉 akurat leczył się po kontuzji.

 

 

Następnie wąskimi uliczkami pomiędzy hotelami ruszyliśmy w kierunku tarasu widokowego na skały Faraglioni. 

 

 

W planach mieliśmy również plażowanie na Capri. Ponieważ pod samymi Faraglioni są plaże zeszliśmy w dół. Było jeszcze dość wcześnie i plaże były puste, ale zaczynali się już schodzić turyści z pobliskich hoteli. Te dwie plaże przy Faraglioni są super, ale jednak płatne 20€/os. Zrezygnowaliśmy ponieważ wiedziałem, że w Marina Piccola, które planowaliśmy odwiedzić, są darmowe plaże.

 

 

Następnym naszym celem były Ogrody Augusta. Jednak najpierw musieliśmy wejść z powrotem na górę 🙂 Wejście do ogrodów to tylko 1€/os. Bardzo fajne widoki i dobre miejsce żeby chwilę posiedzieć i odpocząć.

 

 

Z ogrodów Augusta do Mariny Piccola, na której planowaliśmy spędzić trochę czasu plażując, prowadzi bardzo fajna ścieżka Via Krupp. Widzieliśmy po drodze, że można z niej zejść i wskoczyć do wody ze skalistego brzegu.

 

 

Marina Piccola. 

 

 

Z Mariny Piccola zdecydowaliśmy się pojechać autobusem do Anacapri żeby wjechać wyciągiem krzesełkowym na Monte Solaro (cena ok 10€/os.). Do kasy nie było żadnej kolejki, widoki rewelacyjne. Na szczycie znajduje się mała restauracja, w której można odpocząć.

 

 

Zjechaliśmy wyciągiem w dół, a następnie autobusem wróciliśmy do Marina Grande. Sama przejażdżka autobusem to ciekawe doświadczenie. W oczekiwaniu na prom posiedzieliśmy w jednej z restauracji i pospacerowaliśmy po porcie. Na rejs wokół wyspy nie starczyło czasu. 

 

Włochy – Sorrento (3/5)

Włochy – Sorrento (3/5)

 

Po całym dniu w Pompejach i na Wezuwiuszu wyruszyliśmy do Sorrento. Droga wiodła wzdłuż wybrzeża. Jechaliśmy około 1h  z krótkim postojem na tarasie widokowym. Robiło się już ciemno, ale zdążyliśmy uchwycić panoramę Sorrento i zachód słońca nad Capri.

 

 

Mieszkanie, podobnie jak w Rzymie, mieliśmy wynajęte u włoskiej rodziny przez serwis www.airbnb.com (rejestrując się przez ten link otrzymacie kupon rabatowy ok 90 zł na noclegi – zależne od kursu Euro). Z Danielą i Roberto byliśmy umówieni na wieczór. Dojechaliśmy ok godziny 21.00. Pokój bardzo duży, przyjemny z oddzielna łazienką i kuchnią. Do pokoju było  oddzielne wejście z przedpokoju. Było to jakby całkowicie oddzielne mieszkanie. W domu był jeszcze jeden pokój do wynajęcia, a poza tym mieszkali tu tylko  właściciele Daniela i Roberto z dziaciakami. Całość mieściła się na 3 piętrze kamienicy.

 

 

Polecam bardzo wynajem tego rodzaju noclegów. Mieszka się wśród „tubylców”, a nie z pozostałymi turystami. Można wtedy w 100 % poczuć klimat danego miejsca. Do tej pory na wyjazdach  mieszkaliśmy w hotelach, jednak noclegi przez www.airbnb.com  to strzał w 10.

Mieszkaliśmy tu 5 dni. W cenie było włoskie śniadanie w pobliskich zaprzyjaźnionych kafejkach. Donuts i pyszna kawa z rana to był przyjemny poczatek dnia. Ogólnie kawiarenki są tam na każdym rogu, kręci się w nich mnóstwo Włochów, którzy wpadają na szybką kawę przed pracą czy w trakcie. 

 

 

Dokładna lokalizacja w której mieszkaliśmy to Piano di Sorrento.  Jest ono bezpośrednio połączone z Sorrento i trudno nawet zauważyć w którym momencie przekracza sie ich granice. Wzdłuż całego Sorrento i pobliskich miejscowości biegnie główna, dość wąska ulica Corso Italia.  Ruch jest spory, ale płynny. Tylko jednego dnia staliśmy trochę w korku. Piano di Sorrento, ze względu na atrakcyjne ceny noclegów, było  naszą bazą wypadowa w okolice Wybrzeża Amalfi, Positano itd.  gdzie mieliśmy spędzić większość czasu.

Z Sorrento i okolic widać jest na horyzoncie zatokę Neapolitańską i Wezuwiusz z jednej  strony, a z drugiej strony Capri.

 

 

Przed wyjazdem sprawdziłem jak wyglądają plaże w tej części półwyspu. Plaże w samym Sorrento nie były polecane. Przeszukałem więc wybrzeże za pomocą google.maps i znalazłem jedną fenomenalną plażę. Nie była polecana w żadnym przewodniku jaki czytałem, a moim zdaniem jest to jedna z najładniejszych plaż na całym półwyspie. Cena wejścia w sezonie 15€. Od września 10€.

 

 

 

Okazało się, że Sorrento i Piano też mają swój urok. Wieczorami prezentują się szczególnie urokliwie.

 

 

Jednego dnia udało nam się trafić w Piano na koncert jezzowy organizowany w okolicy mariny.

 

 

Podsumowując mieszkanie w Piano di Sorrento wyniosło nas ok 680zł za wszystkie noce za dwie osoby.. Myślę, że posiadając auto, którym można podjechać w dowolne miejsce jest to dobra alternatywa dla droższych miejscowości na półwyspie. Poza tym ceny w restauracjach czy sklepach też są niższe niż np. w Positano.

Włochy – Wulkan Wezuwiusz i Pompeje (2/5)

Włochy – Wulkan Wezuwiusz i Pompeje (2/5)

 

Wyjazd z Rzymu zaplanowaliśmy na 29.08.2013r. Musieliśmy jeszcze odebrać auto z wypożyczalni. 

Około 07.00 pożegnaliśmy się z Mario i pojechaliśmy na lotnisko Ciampino po samochód.  Mieliśmy jeszcze ważny bilet RomaPass, więc żeby było taniej i szybciej dojechaliśmy metrem do ostatniej stacji metra Anagnina, a tam przesiedliśmy się w bezpośredni autobus podmiejski na lotnisko. Linia ATRAL, bilet  za 1,2€/os..

Przed wyjazdem do Włoch szukaliśmy taniego auta z odbiorem i zwrotem na lotnisku Flumincino, z którego mieliśmy wracać do Polski. Brałem też pod uwagę możliwość zwrotu auta i powrotu z Neapolu. Jednak ceny były zdecydowanie wyższe niż w wypożyczalniach przy Ciampino. Najkorzystniejszą ofertę znaleźliśmy na stronie www.carhire3000.com (pośrednik z grupy, do której należy również www.rentalcars.com). Koszt wynajmu samochodu to 142€/5dni (ok. 600zł). Widziałem tańsze oferty jednak wszystkie z wypożyczalni Firefly. Niestety mieli  w sieci nieprzychylne opinie i bałem się zaryzykować. Wszystkie wypożyczalnie aut przy Ciampino mają swoje biuro w jednym miejscu niedaleko lotniska – około 5 min spacerem. Pomiędzy biurem, a lotniskiem kursuje  dodatkowo specjalny darmowy BUS z którego skorzystaliśmy (wystarczyło okazanie wydrukowanego potwierdzenia wynajmu auta).

Nasze auto było z wypożyczalni GoldCar. Ubezpieczenie nie jest konieczne, ale blokują wtedy 1200€ na karcie. Ubezpieczenie w wersji Full to koszt 80€ płatne na miejscu. Innym wyjściem jest zakup ubezpieczenia u pośrednika (29 €), lecz w tym przypadku wypożyczalnia również blokuje 1200€, z tą różnicą, że jeśli coś się stanie z autem i wypożyczalnia ściągnie nam środki z karty to pośrednik nam je zwróci. Minusem tego ubezpieczenia jest to, że nie obejmuje ono uszkodzeń szyb i opon.

Po małych kłopotach z odczytem mojej karty odebraliśmy auto. Trafiła nam się malutka Lancia Ypsilon (dość nowa przebieg 20k km). 

Jeszcze raz fotka auta 🙂

 

 

Z Ciampino wjechaliśmy na autostradę w kierunku Neapolu.  Koszt autostrady to 13,5 € na pierwszej bramce i 2 € na kolejnej. Po trasie można zjechać do Monte Casino. My zrezygnowaliśmy ponieważ obawialismy się, że nie zdążymy zwiedzić Pompeii (mieliśmy informację, że ostatnie wejście do Pompeii jest o godzinie 15.30).  

Przed zwiedzaniem Pompeii ruszyliśmy na Wezuwiusz. Dojazd na ostatni parking pod wulkanem jest dość przyjemny, same serpentyny i ładne widoki. W tym dniu był mały ruch. Mijaliśmy jedynie kilka samochodów i kilka autobusów, które dowoziły turystów. Nie było żadnych korków na wjeździe, o których wcześniej czytałem.  Koszt parkingu to 2€. Kupiliśmy bilety za 10€/os. i ruszyliśmy na podejście do krateru. Wchodzi się po żwirkowo  piaszczystym  ogrodzonym szlaku. Nie jest ciężki, sprawia trudności jedynie starszym osobom. Widziałem osoby, które wchodziły w japonkach więc to kwestia indywidualna – ja tej wersji nie polecam.

 

 

Na górze było zdecydowanie zimniej. Daliśmy radę na krótki rękaw jednak odczuwało się różnicę temperatur w porównaniu do prawie 30 st. C jakie były na dole.

Pogoda widokowo nie była idealna. Sporo szarych chmur, które przeszkadzały w uchwyceniu zatoki Neapolitańskiej w całej okazałości.

 

 

Wokół samego krateru prowadzi ścieżka i można go obejrzeć z kilku stron.

 

 

I na koniec widok w kierunku naszego celu czyli półwyspu Sorrento. Widać tam też Capri 🙂

 

 

Zbliżała się godzina 14.30, więc postanowiliśmy wrócić na parking i  ruszyć do Pompeii. Dojazd to ok 30 min. Byliśmy w Pompejach około 15.20, z tego względu nie szukaliśmy już darmowego parkingu tylko zaparkowaliśmy przy restauracji w okolicy głównego wejścia Porta Marina ( 5€ ). Tam parkingowy wyprowadził nas z błędu i powiedział, że wejście do Pompeii jest do godziny 18.00, więc nie musieliśmy się tak śpieszyć i wcześniej można było pojechać na Monte Casino. Bezpośrednio przy kasach biletowych znajduje się bankomat. Wybraliśmy pieniądze i kupiliśmy bilety ( 11€/os. ). Do wejścia nie było kolejki.

Chmury zaczęły się rozmywać i rozpogodziło się.

Widok na Wezuwiusz.

 

 

W Pompejach warto kupić  lub wydrukować przed wyjazdem mapę z dokładnymi nazwami wszystkich ulic i oznaczonymi najważniejszymi miejscami. Nasza mapa, którą wydrukowałem była dość mała i słabej jakość, dlatego musieliśmy czasem prosić innych turystów o wskazówki by odnaleźć miejsca, które chcieliśmy zobaczyć. Najważniejsze miejsca dobrze opisane są na Wikitravel. Nie będę ich opisywał wrzucam po prostu kilka fotek. Warto też dokładnie przypatrzeć się szczególnym znakom, np takim jak na pierwszym zdjęciu 🙂

 

 

Zbliżała się godzina 19.00, wiec ruszyliśmy w kierunku Sorrento. Po drodze zrobiliśmy szybkie zakupy w Auchan. Po wyjeździe z Pompeii musieliśmy jeszcze zapłacić 2 € za autostradę. Droga do Sorrento wiedzie wzdłuż wybrzeża. Robiło się już ciemno, ale zdążyliśmy jeszcze zatrzymać się na krótki postój i uchwycić panoramę przed Sorrento i zachód słońca nad Capri.

 

 

Jak znajdę chwilę wrzucę kolejną część o Sorrento i okolicy.

 

Włochy – Rzym i Watykan (1/5)

Włochy – Rzym i Watykan (1/5)

Wróciliśmy i powoli przeglądam zrobione zdjęcia. Podzieliłem je na pięć części.

– Rzym i Watykan
– Wulkan Wezuwiusz i Pompeje
– Kampania , wybrzeże Amalfi, Positano oraz Ravello
– Wyspa Capri
– Sorrento

 

Rzym i Watykan

Wylatywaliśmy z Okęcia 26.08.2013r. o godzinie 20.20 linią Ryanair. Lądowanie w Rzymie na lotnisku Roma-Ciampino. Bilety kupiliśmy dość późno bo na początku lipca. Ponieważ nie mogliśmy się doczekać urlopu zależało nam na tym żeby wyjazd rozpoczął się jeszcze w sierpniu, więc były to najtańsze bilety jakie wtedy znaleźliśmy na sierpień (230zł/os.). Na tej trasie można kupić zdecydowanie tańsze bilety, ale na inne miesiące. 

Dodatkowo wzięliśmy jeden bagaż rejsowy za 120 zł.

 

 

Na lotnisku było już zupełnie ciemno, co ciekawe po wzbiciu się samolotu w powietrze załapaliśmy się jeszcze na końcówkę zachodu słońca. Niebo miało super kolory.

 

 

Po wylądowaniu odebraliśmy bagaż rejsowy i udaliśmy się do wyjścia. Przed lotniskiem na głównym placu po lewej stronie znajduje się przystanek autobusowy Terravision skąd można dojechać bezpośrednio do centrum Rzymu. Bilety  na autobus o godzinie 00.15 mieliśmy kupione on-line. Jednak bez problemów udało nam się znaleźć miejsca we wcześniejszym o 23.15. Cena biletu to 4 za osobę. Na stronie przewoźnika znajduje się informacja, że bilet kupiony u kierowcy kosztuje 6, jednak na przystanku kręcił się pracownik w kamizelce Terravision, u którego można kupić bilety również za 4 .

Autobusy Terravision jeżdżą bezpośrednio na dworzec Termini. Dotarliśmy tam kilka minut po północy. W trakcie przejazdu autobusem zaczął padać deszcz, jednak po dojechaniu do Termini pogoda była bardzo przyjemna i nie padało. Postanowiliśmy nie brać żadnego hotelu na tę noc i rozpocząć od nocnego zwiedzania.

W pierwszej kolejności wizyta na peronach kolejowych żeby zobaczyć jakie pociągi sprawi nam  już niedługo PKP 🙂

 

Następnie spacer w okolice Koloseum. Moim zdaniem Koloseum w nocy robi największe wrażenie. Dodatkowy plus to mniej turystów. O tej porze kręciło się tam jedynie kilka zakochanych parek i osoby wracające z imprez, pomimo tego miasto robi wrażenie bardzo bezpiecznego w nocy.

 

 

Po kilku godzinach wróciliśmy na Termini żeby kupić bilety RomaPass. Jest to imienny trzydniowy bilet na metro, autobusy, tramwaje oraz upoważniający do wejścia do dwóch muzeów/zabytków w Rzymie. Polecam. Przed wyjazdem znalazłem informację, że ten bilet można kupić jedynie w Punktach Informacji Turystycznej. Punkt ten na Termini jest czynny od 8.00, a pozostałe od 9.00 – trochę późno. Zniecierpliwiony zapytałem w kiosku czynnym od godziny 07.00 i okazało się, że RomaPass jest do kupienia prawie w każdym sklepiku/kiosku z prasą i pamiątkami.

Po kupieniu biletów udaliśmy się do naszego miejsca noclegu. 

Stacja metra Colosseo poniżej. Metro w Rzymie jest bardzo proste – dwie przecinające się linie. Stacja przesiadkowa to Termini.

 

 

Pokój wynajęliśmy u  włoskiej rodziny. Ogłoszenie Mario i Ingrid znaleźliśmy przez stronę www.airbnb.com (rejestrując się przez ten link otrzymacie kupon rabatowy ok 90 zł na noclegi – zależne od kursu Euro). Pierwszy raz korzystaliśmy z tego serwisu i jesteśmy w 100% zadowoleni. Mario przesłał nam sporo wskazówek odnośnie okolicy, dobrych restauracji, sklepów oraz wskazówki jak najwygodniej dojechać o głównych atrakcji Rzymu. Koszt pokoju dwuosobowego to 35za noc. Do tego opłata serwisowa airBnB 10 za cały pobyt. W mieszkaniu oprócz Mario i Ingrid była jeszcze jedna para z Francji. Z domownikami i parą z Francji nie spędziliśmy zbyt dużo czasu, jedynie porozmawialiśmy chwilę i wypiliśmy po lampce wina ostatniego wieczora.

W dniu przyjazdu  byliśmy umówieni z Mario na 9.30. Po rozpakowaniu, krótkiej rozmowie, kawie i prysznicu ruszyliśmy zwiedzać Watykan. 

Na początek okolica placu Św. Piotra oraz Zamku Anioła.

 

 

 

Kolejnym punktem programu była Bazylika św. Piotra. Kolejka do bazyliki miała ok 50m, jednak stanie w kolejce trwało max 10min. Wejście do bazyliki jest darmowe.

 

 

Na godzinę 14.00 mieliśmy zarezerwowane wejście do Muzeów Watykańskich i Kaplicy Sykstyńskiej. Mając rezerwację na konkretną godzinę warto wiedzieć, że Bazylika i Muzea Watykańskie to dwa zupełnie różne miejsca, do tego oddalone od siebie o  kilkanaście minut spacerem. 

 

W tamtym momencie w Rzymie było bardzo ciepło, jednak na niebie pojawiało się sporo chmur. Jak tylko weszliśmy do Muzeów Watykańskich zaczął padać deszcz. Padał ponad 2 godziny. W tym czasie zwiedzaliśmy muzea. Bilety mieliśmy kupione online co upoważnia do wejścia bez kolejki. Jednak o tej godzinie kolejka była bardzo krótka, więc nie miało to większego znaczenia. Cena biletów przy zakupie internetowym to 20 od osoby.

 

 

I na koniec Kaplica Sykstyńska.

 

 

Po zwiedzeniu Watykanu, pojechaliśmy na chwilę do mieszkania, a następnie zamierzaliśmy zobaczyć Fontannę di Trevi, Panteon i Schody Hiszpańskie wieczorową porą. Podjechaliśmy więc okolice Placu Weneckiego, pospacerowaliśmy i zjedliśmy lody. Rzym nocą i wieczorem żyje bardzo intensywnie. Setki kawiarenek, barów, pubów, restauracyjek i w każdej większość stolików zajętych. Do tego mnóstwo artystów, muzyków, malarzy, sprzedawców pamiątek i tysiące turystów.

 

 

Wróciliśmy późnym wieczorem, zwiedziliśmy okolicę mieszkania i  poszliśmy spać z zamiarem wczesnego wstania.

Na początek kolejnego dnia zaplanowaliśmy zwiedzenie Koloseum. Bilet RomaPass okazał się bardzo przydatny. Wykorzystaliśmy pierwsze wejście do zabytku i ominęliśmy kilkuset metrową kolejkę (1h czekania) do Koloseum. Byliśmy w Koloseum przed 10.00, wejście zajęło nam ok 5min. Decydując się na wejście do Koloseum mamy możliwość darmowego zwiedzania pobliskiego Forum Romanum i  Palatynu. Z czego oczywiście skorzystaliśmy.

 

 

Przechodziliśmy obok Muzeum na Palatynie więc postanowiliśmy wejść do środka. W muzeum zauważyłem, że tyłek w stylu Beyoncé był już kultywowany w starożytnym Rzymie 🙂

 

 

Po czym kierowaliśmy się w kierunku punktu widokowego w okolicy Kapitolu, Placu Weneckiego i Ołtarza Ojczyzny.

 

 

Z placu Weneckiego pojechaliśmy do Zamku Św. Anioła. Nie płaciliśmy za wstęp ponieważ wykorzystaliśmy drugie wejście z biletem RomaPass. 

 

 

Z zamku wróciliśmy do mieszkania na szybki prysznic, obiad i znów wróciliśmy zwiedzać.

Po drodze ????

 

 

Chcieliśmy jeszcze zobaczyć Panteon wewnątrz.

 

 

Na koniec dłuższa chwila odpoczynku przy Di Trevi i powrót w okolice mieszkania.

 

 

Pokój  mieliśmy wynajęty w Rzymie na Zatybrzu (Trastevere). Bardzo fajne miejsce, dobry punkt komunikacyjny. Autobusem lub tramwajem w najważniejsze dla nas miejsca dojeżdżaliśmy do 10min. Jeśli ktoś woli pieszo to  30 min. do Koloseum, 20 min. do Watykanu, 10 min. do Placu Weneckiego. Poza tym mnóstwo restauracyjek w pobliżu. Klimatyczne miejsce, dużo się dzieje, a jednocześnie na uboczu głównych szlaków turystycznych.

Widok z okna.

 

 

Zatybrze

 

 

Kolacja.

 

 

Następnego dnia rano (ok. 07.00) pożegnaliśmy się z Mario i pojechaliśmy na lotnisko Ciampino odebrać auto z wypożyczalni. Żeby było taniej (cały czas mieliśmy ważny bilet RomaPass) i szybciej dojechaliśmy metrem do ostatniej stacji  Anagnina i tam przesiedliśmy się w autobus na lotnisko. Linia ATRAL bilet  za 1,2/os..

Z wypożyczalni odebraliśmy auto. Trafiła nam się wypasiona furka 🙂 Lancia Ypsilon. Z Ciampino ruszyliśmy na południe. Fotki i opis w następnej części.