Malta (2/5) – Klify Dingli, plaże w okolicy Golden Bay, Blue Grotto

Drugiego dnia pobytu na Malcie postanowiliśmy wybrać się na wszystkie plaże w okolicy Golden Bay. Z Bugibby, w której mieszkaliśmy, dojeżdża tam bezpośrednio autobus numer 223.  Nasz plan zakładał spacer wzdłuż wybrzeża od Golden Bay do plaży Gnejna Bay i odwiedzenie po drodze wszystkich miejsc do plażowania, a w wyjątkowo atrakcyjnych miejscach zaplanowaliśmy, że zrobimy dłuższe przerwy na kąpiel i opalanie.

Autobus 223 zatrzymuje się bezpośrednio przy plaży Golden Bay i to była pierwsza, na którą trafiliśmy. Plaża jest szeroka i piaszczysta. W okolicy są trzy budynki hotelu Radisson i nie ma tu żadnych innych hoteli i zabudowań, które „psułyby” widoki.

 

 

Z plaży Golden Bay weszliśmy na ścieżkę prowadzącą do kolejnej, tj. Ghajn Tuffieha.  Droga jest atrakcyjna, ponieważ biegnie wzdłuż wybrzeża, z którego rozciągają się fajne widoki.

 

 

Po kilkunastu minutach spaceru na horyzoncie zauważyliśmy Ghajn Tuffiehe. Jak widać niżej na zdjęciach, turystów nie było zbyt wielu. Jest to jeden z plusów odwiedzenia Malty w listopadzie.

 

 

Na Ghajn Tuffieha spędziliśmy dłuższą chwilę. Poplażowaliśmy i postanowiliśmy pójść dalej w kierunku Gnejna Bay. Pomiędzy tymi dwiema plażami znajduje się, moim zdaniem, jedno z ciekawszych miejsc tej okolicy tj. mały skalny cypel wcinający się w zatokę. Woda ma tu kolor lazurowy, skała jest płaska, więc można na niej rozłożyć ręczniki, tak też zrobiliśmy.

 

 

Z tego miejsca do Gnejna Bay dotarliśmy w kilkanaście minut. Cała droga pomiędzy Golden, a Gnejna Bay to ok 2,5 km i jeśli nigdzie byśmy się nie zatrzymywali, to zajęłoby to nam ok 1 h. Moim zdaniem plaża Gnejna Bay, w odróżnieniu od szlaku, który opisywałem,  nie jest zbyt interesująca. Na poniższym zdjęciu widać ją daleko w oddali.

 

 

Po dotarciu na Gnejna Bay nie chcieliśmy już pieszo wracać na Golden Bay, dodatkowo okazało się, że autobusy odjeżdżają z Gnejna Bay  tylko w sezonie, który skończył się 30 września, jednak wszystko ułożyło się pomyślnie bo udało się nam złapać stopa. Dwie miejscowe dziewczyny zabrały nas swoim starym Mercem „beczką” do najbliższego miasteczka skąd złapaliśmy autobus powrotny do Bugibby.  

Kolejnego dnia mieliśmy w planach Klify Dingli oraz Blue Grotto.  Do Klifów Dingli nie ma bezpośredniego autobusu z Bugibby, wybraliśmy więc opcję z dojazdem do Rabatu (autobus X3) i przesiadką w autobus numer 202, który podjeżdża pod same klify. Od strony lądu, Dingli Clifs najlepiej oglądać podczas  spaceru wzdłuż wybrzeża. Głównie spaceruje się drogą i podchodzi w ciekawsze miejsca.

Same Klify robią ogromne wrażenie. Kilkudziesięciometrowe skały wyrastające pionowo z morza.

 

 

Po drodze spotkaliśmy lokalnego sprzedawcę owoców. Miał też tamtejszy smakołyk – kaktusy z lodówki 🙂

 

 

Na klifach spędziliśmy sporo czasu, ale jeszcze postanowiliśmy zobaczyć Blue Grotto. Z perspektywy czasu myślę, że ze względu na światło, zwiedzając te dwa miejsca w jednym dniu lepiej jest pojechać najpierw do Blue Grotto, a później na klify. My dojechaliśmy do Blue Grotto kiedy zbliżał się już zachód słońca i nie było już najlepiej oświetlone, dlatego zrezygnowaliśmy z popłynięcia do samej groty.

 

 

Spod Blue Grotto odjechaliśmy ostatnim autobusem (numer 201) do Rabatu. Przed wyjazdem na Maltę czytałem sporo historii o problemach z komunikacją publiczną, o autobusach niezatrzymujących się na przystankach, notorycznym spóźnianiu autobusów itd. Osobiście nie mogłem narzekać (możliwe, że w sezonie wygląda to inaczej). Wydaję mi się też, że zmiana jakości usług nastąpiła w momencie kiedy całą komunikację przejęła firma Arriva (czytałem,  że było to ok 2 lata temu). Wymienili cały tabor autobusów na nowe z klimatyzacją. Podsumowując: autobusy dojeżdżały na przystanki planowo, kierowcy byli bardzo mili, pomagali podróżnym, chętnie odpowiadali na pytania.

 

8 thoughts on “Malta (2/5) – Klify Dingli, plaże w okolicy Golden Bay, Blue Grotto

  1. Ciekawe zdjęcia! Aż zaczełam tęsknić za moją skałką. Przypomniałeś mi jak się zachwycałam Maltą tuż po przeprowadzce. Jak Ci smakował kaktus – owoc opuncji figowej. Ja swoją pierwszą zerwałam sama z krzaka, a potem męczyłam się z mikrokolcami przez kilka tygodni 🙂 Jeżeli chodzi o autobusy to zmiana jest nie do opisania po wprowadzeniu nowych autobusów chociaż nadal są pewne ale 🙂

  2. Dzięki.. Kaktusik (opuncja) to w sumie sama woda więc nie mam zdania – nie miał dla mnie żadnego głębszego smaku. Sami nie zrywaliśmy choć sporo osób samemu zrywało. Dzięki temu palce mamy całe 🙂

    • ehh… chętnie bym tam wrócił na kilka dni 🙂 , ale najpierw Barcelona w styczniu. Pierwszy zagraniczny wyjazd z synkiem ( będzie miał 5 miesięcy). relacja po powrocie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *